Browsing Tag

blog bizuteryjny

Biżuteria

Black fingers w modzie

Black Fingers –  to lubię!

Czarne palce są modne, co to oznacza? W ostatnich latach chętnie tatuujemy palce w tribalowe wzory albo w symbole religijne czy też inne znaki wyrażające najważniejsze dla nas kwestie.  Kompletnie nie ma znaczenia czy to dłonie damskie czy męskie. Na czarno malują paznokcie zarówno kobiety jak i mężczyźni.

Co jeszcze, w takim razie mogą zrobić obydwie płci, żeby czernią podkreślić swoje palce i to najlepiej w oryginalny sposób?

Świetnie radzi sobie z tematem Michèle Lamy– ikona mody z niepowtarzalnym stylem inspirowanym kulturą berberyjską.

tatuaże

henna

i okazała, oksydowana biżuteria

 

Jeśli nie macie odwagi zaszaleć tak jak Michèle Lamy mam alternatywę.

Czerń na palcach można osiągnąć jeszcze stosując skórę. Zszyte ręcznie paski można nosić na całych palcach albo tylko w miejscach przeznaczonych na pierścionki.

Mi dodatkowo przyszedł do głowy pomysł noszenia skórzanych pasków a na nich biżuterii w kontrastowym srebrnym kolorze.

 

Jeśli nie macie przekonania do prawdziwej skóry zawsze możecie zrobić sobie lub kupić paski z vege skóry

według propozycji Rannka

Ma też propozycję lateksową:)

Ciekawym rozwiązaniem jest również tiul

 

 

 

Biżuteria ekspozycja

Aleksandra Rybak – Eksploracja

Jeszcze chwila i zaczną się wakacje i będziecie korzystali z całego wachlarza letnich atrakcji. Niektórzy z Was wybiorą się na pewno do Kazimierza Dolnego np. na Kazimiernikejszyn 2018
A to będzie idealny moment aby odwiedzić Muzeum Nadwiślańskie i zobaczyć wystawę „Eksploracja” prezentującą prace Aleksandry Rybak, projektantki i laureatki Ogólnopolskiego Konkursu Biżuterii Artystycznej PREZENTACJE 2017. 

Artystka ma już bardzo ciekawy dorobek w dziedzinie biżuterii . Należy do grupy projektowej Dziewiątka. Poza nagrodą w PREZENTACJACH 2017, zajęła również pierwsze miejsce w II Ogólnopolskim Konkursie Biżuterii Artystycznej „Krzemień Pasiasty – Kamień Optymizmu”, Galeria Otwarta, Sandomierz. Jej prace brały udział w wielu wystawach zbiorowych m.in.: „Blossom en Melting Point”, Valencia (Hiszpania) / La Basilica Galeria, Barcelona i „Polskie grupy złotnicze”, Galeria Sztuki w Legnicy.

Zdjęcia z archiwum Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym

Urodzona 27.02.1986 r. w Częstochowie. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. Dyplom z rzeźby uzyskała w roku 2011 na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, w pracowni prof. Sławoja Ostrowskiego oraz Projektowania Biżuterii w Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.

Do 24 lipca możecie zobaczyć jej prace na wystawie zatytułowanej „Aleksandra Rybak. Eksploracja”.

Na stronie Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym możemy przeczytać:

– Dzieła pokazywane na wystawie są efektem refleksji nad naturą, badania jej zmian w makro i mikro świecie, ciągłej transformacji jej kształtu, struktury, faktury, barwy i energii – zapowiadają organizatorzy. – Jednocześnie ekspozycja jest też świadectwem poszukiwania własnej drogi twórczej. Artystka często pomija techniki i technologie stosowane w biżuterii, przystosowując te znane w rzeźbie. Prezentowane na wystawie obiekty są dla niej jednym, wspólnym przekazem, poza materią, rozmiarem, bez podziałów na dyscyplinę rzeźbiarską czy jubilerską.

 

 

Biżuteria ekspozycja

Odrzucona Iluzja

W legnickim Międzynarodowym Konkursie Sztuki Złotniczej co roku wybierane jest 40 najlepszych wzorów z pośród nadesłanych prac.

Można je zobaczyć na stronie Galerii Sztuki w Legnicy

Tu natomiast pokażę Wam kilka prac, które nie zakwalifikowały się do finałowej grupy.

Wyeksponowano je w holu Teatru im. Modrzejewskiej.

Tegoroczny temat konkursu – ILUZJA

Petra Bishai- Wielka Brytania

Emilia Marcjasz-Polska

Saulius Vaitiekunas- Litwa

Marcin Bogusław – Polska

Julia Kramer-Losereit- Niemcy

Rie Fukuura- Japonia

Karina Łuszczyńska- Polska

Mireia Calaf Mensa- Hiszpania

Teresa Dantas-Portugalia

Hanna Kowalska-Polska

Alain Roggeman- Belgia

Fadwa Nayef-Palestyna/Włochy

Cedric Chevalley-Szwajcaria

Yojae Lee- Korea Południowa

Andrzej Boss- Polska

Katja Toporski- Niemcy/USA

Miriam Arentz-Niemcy

Lucie Houdkova-Czechy

Milena Zlateva- Bułgaria

 

 

Biżuteria

Złe muszle są bezczelne i głośne

Benedikt Fisher i jego złe muszle.

Artysta ma już wyrobioną na ich temat opinię:

Muszelka Shelly znalazła trochę zębów i postanowiła je sprawdzić. Przez nie stała się bezczelna i niecywilizowana, do tego głośna i bez kręgosłupa. Obnażając perłową biel zębów, szepcze, wzdycha, krzyczy ale bywa, że też się uśmiecha.

Ewolucja stała się zaraźliwa i inne muszle również zaczęły mówić. Każda ma swoją osobowość i mówi sama za siebie. Może nawet gryźć, jeśli zostanie sprowokowana. Karm ją więc na własne ryzyko.

Kolekcja „perłowa biel”to broszki z muszli,  masy perłowej i materiału protetycznego a także masy termoutwardzalnej.

Zachęcam do odwiedzenia strony Benedikta Fischera. Ten austriacki jubiler jest znany ze swojego idiosynkratycznego powiązania tradycyjnego grawerowania metalu z jaskrawo zabarwionym tworzywem sztucznym w bardzo oryginalnych postaciach.

O to przykłady:

Biżuteria

Król Nigerii kupił… korale koloru koralowego

W Nigerii, podczas tradycyjnego ślubu, zarówno mężczyźni jak i kobiety są ozdabiani drogocennymi koralami Koralowca.

Na tę okoliczność jest on bardziej popularny niż jakikolwiek kamień ozdobny.  Głównie ze względu na różnorodność kolorów ale też ze względu na tradycję, która przypisuje korale Koralowca rodzinom królewskim.

Każdy mężczyzna, który otrzyma koral Koralowca od króla, staje się „wodzem” a każda samotna kobieta, która otrzyma od króla lub księcia koralową ozdobę staje się jego narzeczoną i zobligowana tradycją, nie może odmówić.

Nie wszystkie grupy etniczne w Nigerii (a jest ich prawie 300), używają tych samych Koralowców. Korale koralowe używane w Edo różnią się od tych np. z północy Nigerii, na ziemiach Joruba i wschodniej części Nigerii. Istnieje też kilka kształtów korali koralowych, które noszą tylko naczelni (królowie).

W Nigerii, weselne ozdoby głównie są importowane np. z Włoch, Singapuru czy Wielkiej Brytanii i też powstają gotowe wzory lub są realizowane na zamówienie. Koralowiec szlachetny – Corallium rubrum ma charakterystyczną cechę, jest trwały i zachowuje swój intensywny kolor, nawet po wyschnięciu, stąd też fascynacja jego barwą.

W ślubnej biżuterii koralowej jako dodatkowy element stosuje się złoto, nigdy srebro.

 

W przypadku kobiet tworzy się różne elementy – ozdobę głowy, naszyjnik, pelerynę bez rękawów, kolczyki i bransolety.

Mężczyźni zazwyczaj noszą pojedynczy lub podwójny sznur korali

Nigeryjski Prezydent Goodluck Jonathan

Koralowe koraliki nie są tylko ozdobą, wierzy się, że mają moc powodującą, że przysięga się spełni. Noszenie koralowych koralików jest kluczowym elementem tego, co daje boskie moce tzw. Oba.

Według mnie, niektóre ozdoby mają bardzo luźną interpretację i przybierają bardzo ciekawą i żartobliwą formę, mimo, że nadal pełnią swoją funkcję.

Stosuje się je nie tylko podczas zaślubin ale również jako ozdobę dziecka po narodzinach i podczas ceremonii pogrzebowej.

Zdjęcie Anthony Nsofor, nigeryjski artysta

Koral jest drogi dlatego coraz częściej stosuje się jego chińską imitację.

 

Biżuteria Newsy

Co było pierwsze: człowiek czy iluzja?

ILUZJA

” Nie jest pewne, co było pierwsze: człowiek czy iluzja? Można wyobrazić sobie życie bez człowieka, ale czy bez iluzji?
Być może nie byłoby nas, gdyby nie iluzja, ostatecznie jednak, żyjemy z nią w nierozerwalnym splocie jak jing i jang.”

To część opisu tematu Międzynarodowego Konkursu Sztuki Złotniczej. Co roku wydarzenie odbywa się w Legnicy a aktualnie trwa jego 27 edycja.

W dniach 11 – 12 kwietnia 2018 r. jury wybrało 40-tu finalistów. Na konkurs nadesłano 395 prac 195 artystów z 34 krajów więc wybór zapewne nie był łatwy. Laureatów poznamy w maju podczas Festiwalu Srebro 2018.

Na stronie Galerii w Legnicy nigdy nie pojawiają się zdjęcia prac niezakwalifikowanych, nie zobaczymy tam nawet wybranych do czołowej 40-tki. Prezentowana jest dopiero ścisła czołówka po ogłoszeniu wyników.  Nie wiem czy to celowe zamierzenie czy Galeria liczy, że uczynią to inni? Niemniej szkoda, bo nie wiem jak Wy macie, ale ja najbardziej lubię oglądać właśnie te niezakwalifikowane.

Z racji, że bardziej lubię przegranych niż wygranych, muszę po prostu pojechać do Legnicy tak jak w zeszłym roku i zobaczyć je osobiście podczas Festiwalu SREBRO 2018. Nie omieszkam też opublikować je na blogu i moim Instagramie

Jeśli tak jak ja, jesteście ciekawi nad czym obradowało jury to mam dla Was kilka fotek zaczerpniętych z dolnyslask24h.pl.

Pamiętajcie jednak, że w dużej mierze  są to prace konceptualne i bez opisu można je ocenić bardzo niesprawiedliwie.

Biżuteria

Anka Krystyniak – wywiad z projektantką

Minęło trochę czasu od momentu złożenia propozycji wywiadu Ance Krystyniak. Artystka intensywnie pracuje nad swoją nową kolekcją biżuterii ale znalazła chwilę aby odpowiedzieć na kilka moich pytań. Ogromnie mnie to cieszy i bardzo Ance za to dziękuję.

A oto Absolwentka Wyższej Szkoły Sztuki i Projektowania w Łodzi na wydziale projektowania ubioru i biżuterii, od dziecka zafascynowana sztuką, architekturą i wzornictwem. Warszawianka, projektantka biżuterii wyjątkowej.

W swoich projektach nawiązuje do polskich symboli, jak syrenki i orły, czerpie też z baroku, indiańskich pióropuszy i amuletów. Nakłada i łączy motywy. Inspiracji do projektowania szuka również w różnych religiach i grupach etnicznych. Wykorzystuje kamienie szlachetne, w których moc wierzy. Fascynuje się numerologią i symboliką, co nie pozostaje bez znaczenia w jej twórczości.

Z wywiadu dowiemy się, że Anka to zdecydowanie nie Ania, projektuje tylko to co jej samej się podoba, a inspiracji szuka najdalej gdzie się da zarówno w świecie jak i w historii…

 

Zdjęcie opublikowane dzięki uprzejmości Agaty Wojtczak

 

WYWIAD Z ANKĄ KRYSTYNIAK

Nazwa Twojej marki to Anka Krystyniak , dlaczego nie Anna albo Ania czy Ann?

AK: Od zawsze byłam Anką – tak kazałam wszystkim na siebie mówić! Nie lubię jak ktoś zwraca się do mnie Anna, nie chciałam też na siłę ubarwiać swojego imienia i nazwiska na potrzeby marki. Tak zapisana nazwa zgadza się też dla mnie numerologicznie 😉

W swoich projektach poszukujesz inspiracji np. w leksykonie symboli albo w atlasie religii czy też w książkach o historii sztuki. Co spowodowało, że do swojego amuletu wybrałaś np. 50-cio centówkę z 1830 roku z wizerunkiem króla Sardynii Karola Feliksa, a nie np. szyling brytyjski z 1826 roku?

AK: Wybierając sam wzór symboli kieruję się gustem i swoim artystycznym sumieniem. Monetka na przykład jako symbol oznacza dobrobyt – nie ma ukrytego znaczenia w tym, co na niej się znajduje. Ale ważne jest dla mnie, aby nie było to nic, co może przyciągać negatywną energię.

 Byłam jakiś czas temu z moim mężem na Maderze, pojechaliśmy na krótkie wakacje. Na miejscu akurat trwał karnawał – w niedzielę odbywał się ogromny lokalny targ. Było tam kilku tzw. lokalsów z przeróżnymi bardzo starymi portugalskimi monetami. Spędziłam kilka godzin na przekopywaniu się przez wszystkie te monety aby znaleźć raptem kilka, które mi się spodobały. Jedna z nich znalazła się w naszyjniku z nowej kolekcji. Nie wiem jeszcze co zrobię z resztą i czy w ogóle je wykorzystam.

 Symbole otaczają nas wszędzie, a ja zawsze się z nimi rozglądam. Tam, gdzie mogę, sięgam po nie ręką i wykorzystuję potem w swoich projektach.

Jestem z wykształcenia archeologiem i interesuję się historią biżuterii, dlatego bardzo spodobały mi się Twoje słowa w wywiadzie dla „Lounge”, gdzie wspomniałaś, że czerpiesz z tego, co było. Z całego bogactwa kultury i obyczajowości. Bardzo jestem ciekawa, czy zaprojektowałaś bądź myślałaś o tym, żeby stworzyć coś związanego z pradziejami lub ze starożytnością?

 AK: Oczywiście! Już dzisiaj robię takie nawiązania. Np. naszyjnik Isztar.

 Isztar w mitologii mezopotamskiej oznaczał boginię miłości i wojny – w tamtych czasach szły one ze sobą w parze. Symbolem Isztar jest gwiazda, a mój naszyjnik z gwiazdą ma być dla kobiet talizmanem wojowniczki, dawać wsparcie podczas toczonych walk i rozwiązywanych konfliktów.

 Do wszystkich symboli podchodzę jednak z dużym szacunkiem. Nowożytne i starożytne znacznie tych samych symboli potrafi się różnić – staram się być też ostrożna z tego względu. Z energią nie ma żartów.

Ankę Krystyniak noszą znani ludzie. Na Twoim Instagramie można zobaczyć zdjęcia np. Mai Sablewskiej, Wioletty Kołakowskiej, Cleo, Romy Gąsiorowskiej, Kamili Baar, Michała Piróga oraz wielu innych polskich osobowości medialnych. A kogo chciałabyś zobaczyć w swojej biżuterii spośród gwiazd światowego formatu?

AK: M.I.A. Zawsze!

Oczyma wyobraźni widzę już  M.I.A. w kolczykach z warszawską syrenką albo z monetami na kasę.
A co w sytuacji gdyby M.I.A. poprosiła Cię, żebyś stworzyła coś według jej projektu, ale kompletnie nie byłoby to w Twoim stylu?

AK: Żeby podjąć taką decyzję, musiałabym znaleźć się w tej sytuacji i to poczuć. Mam jednak niestety tak, że jak coś mi się nie podoba, to nie mogę tego zrobić.

Każdy musi w życiu od czegoś zacząć i te początki nie bywają doskonałe. Co należało do jednego z Twoich pierwszych projektów i czy pokazałabyś to teraz światu?

 AK: Jednym z moich pierwszych projektów była biżuteria z orzełkami – to bardzo patriotyczny symbol, i pomimo tego, że dzisiaj patriotyzm różnie się kojarzy, na pewno nie wstydzę się tych projektów. Naszyjnik z orzełkami – Patriotyczny Melanż – można zresztą wciąż kupić w moim sklepie online czy butiku.

Jeśli jesteśmy przy projektowaniu, to zdradzisz nam, czy pracujesz teraz nad czymś nowym?

AK: Staram się dokończyć nową kolekcję. Jednak tak wiele dzieje się na co dzień i mam na tyle dużo pracy, że muszę robić to w ratach. Pierwsze nowości trafiły już do sklepu online, a kolejne są na sesji zdjęciowej. Chciałabym jak najszybciej wszystkie nowe projekty wprowadzić do sprzedaży.

Jaką poradę możesz dać osobom, które projektują biżuterię i chcą stworzyć swoją własną znaną markę?

AK: Bądźcie wytrwali. Nie bójcie się wyjść ze swojej strefy komfortu – na pewnym etapie musicie wręcz to zrobić. Bądźcie otwarci na ludzi i róbcie to, w co wierzycie i co czujecie. Aby osiągnąć sukces, trzeba mu najpierw zapewnić odpowiednie warunki 😉

 

Biżuterię można kupić na stronie Anka Krystyniak lub w butikach stacjonarnych.

 

 

 

Biżuteria

What if I fall?

What if I fall? – What if you Fly?  to słowa zaczerpnięte z wiersza Erina Hansona.

„Tam wolność na ciebie czeka,
Przy bryzie nieba,
A Ty pytasz: „A co, jeśli spadnę?
Och, ale moja droga,
A co, jeśli polecisz?”

Dlaczego na blogu biżuteryjnym jest wiersz? Bo zmotywował dwie, rumuńskie projektantki do twórczego działania. Anca Popescu i Anca Negescu stworzyły w odpowiedzi projekt What if I fly, zapraszając nim kobiety do wiary w siebie.

W kolekcji  Exposed przedstawiają serię damskich sylwetek wykonanych z porcelany. Podkreślają w ten sposób, że kobiety są delikatne, a jednocześnie nieustraszone w wyrażaniu swojej osobowości z elegancją i wdziękiem.

W symboliczny sposób pokazują kruchość i siłę, przenikające się w kobiecie.

Biżuteria

Biżuteria w DNA

 Amedeo Scognamiglio, ma biżuterię w DNA. Już w wieku 16 lat uczył się sztuki rzeźbienia Camei w firmie ojca, M + M SCOGNAMIGLIO.

Można pozazdrościć takiego DNA bo wiedzie Amedeo jedynie ku sukcesom. W wieku 29 lat Amedeo wraz z przyjacielem z dzieciństwa Roberto, wprowadzili na rynek kolekcję bardzo kobiecej i luksusowej biżuterii FARAONE MENNELLA w RFMAS.

W 2006 r. skupił się na własnej marce i otworzył butik AMEDEO na eleganckiej Upper East Side w Nowym Jorku. Poświęcił ją głównie Kameom, które sam projektuje. Stosuje bardzo tradycyjną, XIX-wieczną technikę rzeźbienia w muszlach ale wzory z tradycją już nie mają związku, bowiem widzimy na nich małpki, czaszki, psy, węże a wszystko w nowoczesnej formie.

To, niekonwencjonalne podejście do tradycyjnych technik bardzo spodobało się światu a biżuteria Amedeo pojawiła się na stronach Vogue America, Vogue Paris, Vogue Italia, Elle, New York Times, W Magazine, V Magazine, Town and Country, Style.com, Departures.

 

Biżuteria

Bond Street – plac zabaw dla bogatych

            Kojarzycie Bond Street w Londynie? Ulica handlowa powstała w XVIII wieku na „West Endzie”, od południa dochodzi do ulicy Piccadilly a od północy łączy się z Oxford Street. Jest miejscem skupiającym najbardziej prestiżowe i najdroższe  sklepy z modą i biżuterią. Na Bond Street spotkasz Tiffany & Co., Cartier, Rolex, Dior, Piaget, Chanel, Mikimoto, Faberge i wiele innych.

Bond Street to tzw. plac zabaw dla bogaczy, nieustannie od 1700 roku. Określany dzielnicą klejnotów, przyciąga zarówno właścicieli znanych marek jak i amatorów luksusowych produktów z całego świata.

Posiadanie salonu na Bond Street daje wysoką pozycję w hierarchii marek biżuteryjnych. Robienie tam zakupów podnosi prestiż klienta.

Większość sklepów może wydawać się podobna. Witryny z pięknymi, mieniącymi się pierścionkami, naszyjnikami, kolczykami odróżnia głównie logo. Ale co z tego jeśli wszystkie marki są powszechnie znane jako luksusowe i ciężko jest się zdecydować, do której wejść? W jaki sposób bogacz ma dokonać wyboru, czy tym razem swojej wybrance kupić pierścionek np. Cartiera czy może jednak Tyffany & Co ?

Jeśli nie jest to jego pierwsza wizyta w dzielnicy drogich błyskotek to już wie, że odwiedzając salony będzie potraktowany w sposób bardzo indywidualny. Musi więc pomyśleć jaki  rodzaj „ugoszczenia” przez salon jest mu bliższy albo jakie priorytety decydują o zakupie jeśli cena nie gra roli.

Czy woli poczuć się np. jak w prywatnej, luksusowej posiadłości gdzie każde piętro domu dedykowane jest odrębnej kolekcji? Jeśli tak to wybierze się do Harry Winston’a.

Jeśli docenia kunszt brytyjskiego jubilerstwa, wybierze dobra luksusowe sygnowane brytyjską flagą i np. zawita do marki  Mappin & Webb.

A jeśli szuka bardzo przyjaznej, gościnnej atmosfery podczas prezentacji klejnotów odwiedzi np. Boodles.

Starsze pokolenie bogaczy decyduje się na tradycyjne wzory ale młodsze, wśród luksusowych produktów dodatkowo poszukuje oryginalności, im bardziej nietypowa forma tym lepsza. Dla nich salony mają przygotowane limitowane edycje. To bardzo słuszny kierunek bo w ten sposób wychowują sobie nabywców na kolejne lata.

Sama Bond Street również stawia na młode pokolenie ludzi z zasobnym portfelem i ma w planach modernizację pasażu a także otwiera się na mniej tradycyjne marki typu Alexander McQueen czy Stella McCartney, z założeniem, że przyciągną następną generację luksusowych konsumentów.

1 2 3 5