Biżuteria

„Z Jedwabnego My…” Konkurs czy prowokacja?

45455

La Basílica Galería z Barcelony organizuje Konkurs Biżuterii Nowoczesnej pod tytułem „Z Jedwabnego My…”. Prace finalistów będą prezentowane na VI edycji JOYA Targów Biżuteryjnych w Barcelonie. Za inspirację do projektu ma służyć między innymi książka Anny Bikont „My z Jedwabnego” lub „Sąsiedzi” Tomasza Grossa. Obydwie książki wzbudziły sporo kontrowersji wśród polskich czytelników a w recenzjach można znaleźć opinię, że po ich przeczytaniu można znienawidzić Polaków a nawet Polacy powinni znienawidzić samych siebie.

W konkursie mogą wziąć udział tylko polscy artyści, należący do STFZ i osoby specjalnie zaproszone przez organizatorów do wzięcia udziału. Konkurs jest reklamowany przez znane, ogólnoświatowe strony związane z designem biżuteryjnym a nawet na stronie Konsulatu Generalnego w Barcelonie. Na jednym z popularnych serwisów biżuteryjnych Klimt02 możemy przeczytać interpretację idei konkursu, która trochę odbiega od tego co możemy przeczytać na zaproszeniu organizatora Piotra Rybaczka.

Oto luźne tłumaczenie na j. polski:

„W dniu 10 lipca 1941 roku mieszkańcy małej polskiej miejscowości Jedwabne popełnili jedno z największych przestępstw przeciwko ich własnym sąsiadom. Blisko 1000 osób wyznania żydowskiego zostało spalonych na śmierć. Tragedia była utrzymywana w ciszy i wyszła na jaw dopiero niedawno. W 2011 prezydent Bronisław Komorowski publicznie poprosił o wybaczenie.

Projekt „Z Jedwabnego My …” zwraca się ku zbadaniu postaw (byłych i obecnych) w odniesieniu do wydarzeń w Jedwabnem.

Od samego początku historia ludzkości była naznaczona rytuałami przemocy. Wiedzę na temat wojny czerpiemy z rzeczy, które pochodzą z miejsc (miastach, miasteczkach i polach), gdzie te wydarzenia miały miejsce.

Na podstawie tych artefaktów lub fragmentów informacji, historycy mogą uzupełnić niektóre puste karty w historii ludzkości, a nam pozostaje tylko ufać interpretacjom i starać się zrozumieć naszą przeszłość, niewątpliwie przypisując własne odczucia do minionych wydarzeń. Te ślady przeszłości są jedynymi informacjami na podstawie których powstają legendy, pozostałe dla naszych czasów.

Być może, nasze przypomnienie o tej zagładzie, będzie jedynym przekazem na ten temat dla świata przyszłości. Przy porównaniu sztuki i wojny  może się jednak okazać, że to co my wyrazimy na ten temat dzisiaj (o religii, ideologii, płci, itp.) w przyszłości może być zupełnie inaczej interpretowane. Tekst oryginalny:  z jedwojnywabnego my award 2014 .

A tu oryginalne zaproszenie do konkursu ze strony La Basílica Galería. my-z-jedwabnego-aplikacja

Interpretacje idei konkursu  jak widać są różne i ciekawi mnie również jak potraktują ten temat polscy jubilerzy?

 Na spotkaniu STFZ prezes zachęcał członków do wzięcia udziału w konkursie mówiąc  „Mam świadomość, że temat jest zaskakujący i trudny, ale też bardzo nam potrzebny, byśmy jako świadomi artyści mogli wypowiadać się również w tematach trudnych”.

Oczywiście, dobrze aby artyści wypowiadali się twórczo w tematach trudnych tylko mnie interesuje inny aspekt tego konkursu. Dlaczego właśnie taki temat został wybrany do prezentacji na prestiżowych targach biżuterii w Barcelonie? Czy targi nie służą do promocji, nawiązania kontaktów biznesowych, do sprzedaży swojej twórczości? Dobrze, że podejmujemy tak trudny temat, na pewno dla wielu nadal jeszcze bolesny i kontrowersyjny, ale czy jego efekty twórcze powinny być prezentowane na targach? Prace te wymagają kontemplacji nad ich treścią z należnym im szacunkiem, a prezentacja ich w miejscu gdzie rządzi marketing nie przysporzy twórcom potencjalnych klientów. Może nawet będą oceniani negatywnie bo już sam temat konkursu ma wydźwięk pejoratywny i kojarzy się ze smutkiem i bólem. Myślę, że artyści są postawieni w dość kłopotliwej sytuacji bowiem warto wystartować w konkursie, w którym jest wyznaczona nagroda i dzięki któremu podniesie się swój prestiż w środowisku STFZ ale z drugiej strony nie wiadomo czy wzięcie udziału w projekcie nie okaże się dla, co niektórych trudne z powodu zaistniałych warunków ekspozycji? Jaki cel miał autor organizowanego konkursu, że właśnie taki temat wybrał? Jakie mogą być konsekwencje prezentowania tego tematu na targach w Barcelonie? A może ma świadomość, że temat nadal budzi wśród Polaków  kontrowersje i chce w ten sposób sprowokować dyskusję? W ostatnim roku udaje mu się to całkiem skutecznie. Podczas pokazu „There will be blood” nie zamierzał obrazić niczyich uczuć ale zapewne zdawał sobie sprawę, że w Polsce bardzo łatwo wzbudzić kontrowersje, jeśli w sztuce porusza się wątki chrześcijańskie. link: artykuł z wyborczej.

A co Wy sądzicie na temat idei i przebiegu konkursu? Chętnie przeczytam Wasze opinie i dlatego zachęcam do komentarzy.

 Na koniec tradycyjnie ankieta:

ankieta

poprzedni post
następny post

Może Ci się spodobać również

Brak komentarzy

Napisz komentarz